26 kwi 2018

Walcz o swoje prawa człowieku?

szpital,prawa człowieka, zdrowie,życie, chory, pacjent, pielęgniarki, lekarze, służba zdrowia,


Nie każdy z nas ma świadomość swoich praw, zwłaszcza w tak często odwiedzanym przez niektóre osoby szpitalu. Ostatnio sprawa dotyczyła i w sumie nadal dotyczy mojej bardzo bliskiej osoby z rodziny. 




W szpitalu każdy z nas pewnie zetknął się nie raz z obsługą pacjenta. Ta niestety jest na niskim poziomie. Brak doświadczenia w zawodzie to już inna sprawa. Właśnie o braku doświadczenia chciałabym dziś poruszyć temat. Długie oczekiwanie na przyjęcie z poważnym urazem to już w ogóle nie do pojęcia! Ja czekałam 3 godziny, a osoba przede mną aż 7 godzin! Masakra!


Nadal bardzo mało się mówi o prawach człowieka właśnie w takich instytucjach jak służba zdrowia. Każdy przypadek jest inny, jednak by jak najszybciej reagować, to lekarze i pielęgniarki wolą sobie pogadać, zaparzyć 10 kawę, a my czekamy na przyjęcie właśnie te 7 godzin. Karygodne! Do tej pory znalazłam się w kilku sytuacjach nagłych i nieprzewidywalnych. Ludzie skarżą się na opiekę, bo ta jest na najniższym stopniu rozwoju jeśli chodzi o wiedzę. Wiedza to potęga jeśli w grę wchodzi życia pacjenta. Pielęgniarki i lekarze obchodzą się z nami instrumentalnie, hurtowo. Jesteśmy dla nich jak najgorszy sort, niepotrzebny i do wyeliminowania. 

Jestem przerażona winikiem  2 tygodniowym. Obserwacja z punktu człowieka z poza terenu szpitala jest bardziej rzetelna i trzeźwa. Jestem z natury dość łagodną osobą, ale jeśli widzę i wiem że prawa człowieka są na każdym punkcie łamane to aż nerwy mnie roznoszą, gdy lekarze nie mają bladego pojęcia jeśli chodzi o zdiagnozowanie chorego. Pamiętajcie! Jeśli coś zauważycie że Waszym bliskim dzieje się krzywda, cierpienie to interweniujcie jak najszybciej! Strach ma duże oczy, bo widzę że większość ludzi boi się odezwać do pielęgnarki, czy lekarza. Ja wchodzę, pytam i dociekam. Dużo czytajcie na temat choroby. To pozwoli Wam na szersze poznanie obecnego stanu chorego. Ja byłam wściekła jak dowiedziałam się gdzie osoba z udarem mózgu ma zostać przyjęta na oddział. Jak myślcie gdzie wysłali taką osobę? Na oddział zakaźny! Tak, tak... Oddział zakaźny to tam wysyłają osoby jak nie wiedzą co im jest! Interwencja moja i rodziny poskutkowała że taką osobę trzeba jak najszybciej przenieść na Neurologię. Ten oddział może i ma  opiekę, ale też można się pomylić co do wiedzy i kompentecji lekarzy.

Zawsze sprawdzajcie czy coś podpisujecie za chorego. Ja nie podpisywałam żadnych ugód jeśli chodzi o inne badania niż takie które trzeba zrobić jak: badanie krwi, moczu, tomografia, rtg. To oczywiście normalne że nas o to lekarze nie pytają,chodź powinni nas poinformować. Jeśli komuś wpycha się na siłę rurkę, sondę która ma nas żywić to już podchodzi to pod prawo. Jeśli chory jest świadomy i przełyka nie mają prawa ingerować w tak bestialski i niehumanitarny sposób. Rodzina najlepiej zna chorego i jego nawyki, i zachowanie. Lekarz nie ma prawa zlecić sondy nie pytając o to najbliższej rodziny. Jeśli tak się stanie, jak w przypadku mojej najbliższej osoby, pod waszą nieobecność interweniujcie. Niestety taką sondą można uszkodzić przełyk, przebić ścianę żołądka, czy np. struny głosowe. Takie zmiany są czasami nieodwracalne i mogą przyczynić się do śmierci i powikłań. Jeśli to dotyczy osoby starszej, babci, dziadka którzy są świadomi nie wolno tego robić. Lekarz prowadzący nie miał wiedzy na ten temat, i żywcem zlecił wepchanie rury do gardła i nosa. Wyobrażacie sobie co taka osoba może przechodzić? 

Cierpienie to raz, ale uraz to dwa. Lekarze zawsze zastawiają się wiekiem. Obok leżała babunia w wieku 96 lat. Piękny wiek, na poczekalni wyleżała się 7 godzin. Miała udar, ale była świadoma, jadła i piła. Czasem żartowała z rodziną. Na drugi dzień dowiadujemy się że nie żyje! To dziwne, bo lekarz który prowadził wtedy ten oddział zlecał różne badania, nie pytając o zgodę rodziny. Dla nas to był szok, bo jak to możliwe że osoba w miarę dobrze się czująca nagle odchodzi! Wiek? Nie sądzę... Nie dowiem się tego co było przyczyną. Ale o prawa człowieka trzeba walczyć, to że ktoś ma 18 czy blisko 100 lat nie trzeba od razu skazywać go na pewną śmierć. Co gorsza rodzina nawet nie została powiadomiona o śmierci tej biednej babci. 

Dbajcie o zdrowie,  i unikajcie szpitali jak ognia. Reagujcie na każdy możliwy sposób. Nie dajcie sobie wmówić że oni wiedzą co robią, bo z moich obserwacji nie mają wiedzy, szkoleń, robią wszystko hurtowo, i obchodzą się z nami instrumentalnie. Mamy swoje prawa, a przypadek z sondą, nie jest konieczny gdy osoba jest świadoma, i nie spraraliżowana. Wtedy możecie podać kogoś do sądu o nieprzestrzeganie praw, i narażenie zdrowia i życia pacjenta. Nie bójcie się wyrazić swego zdania, ja wywalczyłam życie bliskiej osoby, bo nie wiadomo czy osoba ta dożyłaby jutra. 



1 komentarz:

  1. O masakra!! To co się dzieje w polskich szpitalach jest naprawdę straszne... aż brak słów do tego co opisałaś, do tej sytuacji ze starszą panią... do tego co mówią wszyscy inni o polskiej służbie zdrowia, drogich lekach, niekończącym się czekaniu, niepewności... Wiadomo, że najlepiej byłoby nie chorować i unikać tych miejsc, ale nie zawsze się da... a kurczę, to co się tam dzieje, tak nie powinno być ;c ;c ;c

    OdpowiedzUsuń

Jeśli masz coś ciekawego do powiedzenia - Mów! Jeśli nie - Zamilcz!
Na wszystkie komentarze odpowiadam :-)

Szablon stworzony z przez Blokotka. Wszelkie prawa zastrzeżone.