Życie w Anglii

sierpnia 26, 2016

Brexit, Anglia, praca w Anglii, szukanie pracy, nowy dom, pieniądze


Ten cały Brexit nie ma tutaj znaczenia. Pracy jest mnóstwo dla osób które co dopiero tutaj dotarły - czyli mnie! Wyjechałam za lepszym życiem, za odłożeniem trochę grosza na lepsze czasy. Wyjechałam by w znacznej mierze jeszcze bardziej być samodzielną osobą. 



Mieszkam w małym i dość ślicznym miasteczku NewMarket. Miasto małe, gdzie na głównej ulicy znajdują się sklepy, i bardzo życzliwi ludzie. Tu prawie każdy przeprasza Cię, że wszedł ci w drogę. Mówi dzień dobry, i miłego dnia! U nas w Polsce jest inaczej... u nas dostaje się w mordę, lub słyszy słowo na k..a ,  lub s....aj! Ale nie całkiem tu tak fajnie, tak kolorowo. Mieszkam tu od prawie dwóh tygodni. Mój język jest kiepski. Będąc tu chciałam się go nauczyć, bo im więcej przebywasz z obcokrajowcami, tym bardziej łapiesz podstawowe słowa. Czasami się udaje coś załapać, a czasami nie. Anglicy mówią szybko, nie za każdym razem zajarzysz o co kaman! Praca, bo o pracy warto tutaj wspomnieć. Jak to mówią, jeśli szukasz to znajdziesz. Barierą jak na razie jest dla mnie język. Tutaj pracując poprzez agencje, zarabia się najniższą krajową od 6 do 8 funtów na godzinę. Praca jest zazwyczaj na 10- 12 godzin. Wliczając w to pracę na noc. I tu trzeba spiąć tyłek, by do tego przywyknąć. Nie jest łatwo! Organizm jest zmęczony, i powoli się przestawia na tryb dzienny, gdzie ludzie którzy idą do pracy w dzień, Ty akurat zasypiasz. O ile współlokatorzy ci pozwolą, lub tętniące życiem miasto. Jeśli znasz dobrze język dostaniesz lepiej płatną i lżejszą pracę. Jeśli nie znasz, to zostają Ci fabryki gdzie albo sortujesz owoce przy +6 stopniach, albo segregujesz paczki które mają trafić do odbiorcy. Coś na zasadzie wielkiego sklepu allegro. Nie jest łatwo, jeśli dopiero zaczynasz. A zaczynasz tutaj samodzielnego życia, które okazuje się po czasie, że jest tu czasem gorzej niż w Polsce. Stawki mogą wzrosnąć, ale jeśli nie pracujesz dla agencji, tylko na kontrakt w firmie. Często słychać słowo "Co ja tu robię!" 
Fakt faktem  ja również sobie zadaję to pytanie. Nie poddaję się i chcę myśleć pozytywnie, że dam radę! Polacy w Anglii nie są zbyt życzliwi, nie pomogą bo akurat chcesz skorzystać z ich pomocy w znalezieniu, lub pomocy w tlumaczeniu pewnych słów w banku, urzędach itp. Jeśli pomogą, to zawsze chcą coś w zamian. Nic tutaj nie odbywa się bezinteresownie. Jeśli szukasz pomocy kieruj się do obcokrajowca. Polak polakowi nie równy, i zdarzają się wyjątki, ale tylko "wyjątki"...

Dążąc do celu trzeba tutaj naprawdę liczyć tylko na siebie. Niekórzy mają tu dużo znajomych którzy mogą ułatwić nam znalezienie pracy, i zapewnić sobie godne życie. Jednak Ci którzy przyjechali tutaj w ciemno, między innymi ja, staram się szukać pracy na własną rękę. Nie trzeba się tu poddawać, nie trzeba tu się przejmować, że coś nam nie wychodzi, że od razu umiemy zrobić wszystko niż ci którzy mieszkają tu od 2 do 10 lat. 
Nikt z nas nie jest doskonały. Uczymy się na własnych błędach, popełniamy mnóstwo złych decyzji, bo mogłam/em zrobić tak, a nie inaczej, albo dlaczego wcześniej tego nie wiedziałam/em może miałabym/em lepiej. Nie wiem jak ułóży mi się tutaj życie. Póki co jestem na etapie szukania lepszej pracy. Potrzeba mi tylko więcej szczęścia by móc stanąć na nogi. 



You Might Also Like

6 Pozostaw komentarz

  1. Trzymam kciuki za znalezienie pracy, ja mieszkałam rok w UK. Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  2. Powodzenia i wytrwałości w nowym życiu :). Ja jestem od 2 lat w Szwajcarii i najbardziej doskwiera mi samotność. Polki to silne babki, więc na pewno osiągniesz swój cel! Pozdrawiam :)n

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja studiowałam w Kanadzie i nie szukałam pracy, więc i sytuacja z Polonią powinna być lepsza, ale nie da się ukryć, że Polak za granicą to czasami świnia. Nie rozumiem tego bo przyrownujac ich do siebie to ja byłam na lepszym miejscu, a i tak uważali się za 7 cud świata, że są w Hameryce... Kiedyś podczas tych 6 miesięcy wymiany studenckiej poszliśmy z koleżanką na pierogi do polskiej dzielnicy. Dwóch buraków Polaków bez pytania dosiadlo się do nas i zaczęło nas osaczac i obmacywac, jak sie obudziłam z miejsca zrobiłam awanturę żeby się odwalili i spadali to zaczęli nas obrażać, że obcokrajowcom d...y dajemy! Totalny absurd... Gnoje myśleli, że są tacy zajebisci, a manier za grosz i słoma z butów wyszła :D Widzę że u ciebie jest podobnie :( nie poddawaj się i myśl pozytywnie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. 'Oburzylam'... Słowo kluczowe, słownik poprawił :D

      Usuń
  4. Trzymam bardzo kciuki za znalezienie lepszej pracy i za to zeby byla Pani tam szczesliwa. Mysle, ze zycie w kazdym kraju ma swoje plusy i minusy. Co do Polakow za granica, to niestety taka nasza smutna cecha, od wielu znajomych slysze podobne historie, ale tez nie wszyscy tacy sa, wiec trzeba myslec pozytywnie. Najwazniejsze to dzialac i sie nie poddawac! Powodzenia! :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Myslę, że nie ma co dzielić na Polaków czy Anglików, bo i tu i tu sa ci lepsi i ci gorsi. Ja z kolei po 10 latach za miesiąc uciekam z Anglii, bo życie tam jest zbyt deszczowe ;) Ale jeżeli mogę w czymś Ci pomoc to pisz! Pozdrawiam, Daria xxx

    OdpowiedzUsuń

Jeśli masz coś ciekawego do powiedzenia - Mów! Jeśli nie - Zamilcz!
Na wszystkie komentarze odpowiadam :-)