17 sty 2015

Czy wiara jest nam potrzebna?

wiara, kościół, etyka

Wiara...Dużo by mówić o wierze. Mamy wiarę chrześcijańską, buddyjską, hinduską, i wiele innych. Jednak nie wszyscy wierzą w chrześcijański kościół, Biblię i inne historie wzięte z  II wieku n. e. 
Biblia była tysiące razy zmieniana, i czy w ogóle Biblia, to nie wymysł człowieka, kościoła? Przecież w tamtym okresie ludzie nie umieli pisać! Nie mieli na czym? Owszem istniał papirus, ale trudno było go zdobyć, i jedyne co znamy to, to że Bóg wypisał na kamiennych tabliczkach 10 przykazań. Nie znamy jednak namacalnych dowodów by rzeczywiście to miało miejsce. Raczej nigdy się nie dowiemy!



Nie chodzę do kościoła już od bardzo dawna, nie czuję takiej potrzeby i nie muszę wysłuchiwać, że my ludzie jesteśmy grzeszni, winni wszystkiemu co złe i że wszyscy znajdziemy się w piekle jeśli nie będziemy robić tak jak jest napisane w Biblii. Co za bzdura? Winni czemu? Grzeszni? Księża wcale pod tym względem nie są lepsi! Uczą nas jednego i tego samego, człowiek wystraszony boi się, że jak nie pójdzie do kościoła to trafi do otchłani piekielnych. Człowiek nie ma szansy rozwoju samego siebie, nie podejmuje decyzji czy chce być ochrzczony, bo jest jeszcze niemowlęciem. Gdzie dziecko ma jakiś grzech, skoro dopiero co przyszło na świat. Grzech pierworodny? Przecież dziecko to najczystsza forma człowieka nieskażonego światem z zewnątrz.  Jezus chrzcił się jako dorosły w pełni świadomy swojego czynu człowiek. Czuł taką potrzebę. Wszędzie są tylko nakazy i zakazy. Gdzie my żyjemy? 

Do czego wiara jest nam potrzebna?

W sumie według rozmów z księżmi wiara sprowadza się do tego by chodzić do kościoła, słuchać Słowa Bożego, i co najważniejsze dawać datki, datki na to, na tamto, siamto... Tak jest w kółko! Tydzień temu był u nas ksiądz. Padło pytanie "dlaczego nie chodzisz do kościoła, inni się udzielają finansowo, a pani nie!" Powiedziałam mu że nie chodzę, i chodziła nie będę. 

Mam inne zdanie na ten temat. Nie wdawałam się z księdzem w większą i obszerniejszą rozmowę na temat moich przekonań, gdyż uważam, że z księdzem nie da się porozmawiać na ten temat. On ma jeden punkt odniesienia, i za żadne skarby nie przekonam go do czegoś innego. Z księdzem można rozmawiać tylko na temat "jaką mamy dziś pogodę" - nigdy na temat wiary! Moim zdaniem księża są największym wrogiem Boga. Oni nie uczą nas tego co tak naprawdę powinni. Wiele rzeczy jest zatajane w archiwach Watykanu. Pewnie o tym słyszeliście. Gdyby świat się o tym dowiedział, to wybuchła by panika, i rozłam kościoła. Czy to prawda, nie wiem! Wiara nie jest mi do niczego potrzebna, co nie znaczy wcale że nie wierzę w Boga! Wierzę oczywiście. 

Bóg jest obecny w każdym z nas, w każdym człowieku. Puka do nas, ale nas zazwyczaj nie ma w naszym ciele, bo żyjemy przeszłością, obwiniamy każdego z osobna, i tak dalej... Ciało w wierze chrześcijańskiej jest złe i grzeszne. To właśnie w naszym ciele mieszka Bóg. Jest on nie tylko w nas, ale również we wszystkim co żyje, istnieje. Wystarczy zatrzymać się w tym ciągłym biegu i skupić na tym co otacza nas każdego dnia. Mijamy przecież drzewa, stąpamy po ziemi, mamy gorące Słońce, które ogrzewa nas latem. To przyroda i wszystkie żyjące istoty są właśnie tym co nazywamy Bogiem. By się modlić lepiej jest to robić swoimi własnymi słowami, niż klepać formułkę za formułką. Medytacja jest to najlepszy sposób na kontakt ze swoim własnym ciałem, oraz z Bogiem. 


Czytając książkę OSHO można na ten temat dużo więcej się dowiedzieć, ale nie jest to powód mojej zmiany. Książka ta nie przyczyniła się, że postrzegam teraz wiarę inaczej niż przedtem, Postrzegam ją jako coś w co każdy chce wierzyć, by poczuć się lepiej, wierzyć że jest coś, i ktoś do kogo możemy się zwrócić. Jednak wiara to wiara nie w samego Boga, gdyż człowiek nie jest wstanie ogarnąć samego siebie, a co dopiero móc wypowiedzieć słowo "Bóg". Kim jest dla Ciebie Bóg? Zadałeś sobie kiedyś to pytanie! Czy zadałeś sobie pytanie po co chodzisz do kościoła? Odpowiedź jest bardzo prosta według mnie. Część ludzi po prostu odpowie,że wszyscy chodzą, albo jak to nie można chodzić do kościoła, ja co niedziela jestem! Albo jeszcze inaczej... Pójdę do piekła, jak nie będę się udzielał jako parafianin, przecież jestem chrześcijaninem?


Tak wielu z was myśli. A czy nie przeszło wam przez myśl czym jest tak właściwie to piekło? Przecież piekło na Ziemi tworzymy my ludzie. Dążymy do wojen, kłótni między najbliższymi nam osobami, dążymy do władzy gdzie pieniądz rządzi światem... Przede wszystkim to my sami jesteśmy sobie winni jeśli chodzi o władzę na tym świecie. Dzięki właśnie tym czynom człowiek staje się nieszczęśliwy, uzależniony od wszystkich dóbr materialnych, posiadającym nałogi. Człowiek nie może się szczerze uśmiechać nawet sam do siebie, bo ludzie obok pomyślą że jesteś wariatką/em! Człowiek robi wszystko by stać się ciemną istotą pozbawioną szczęścia, radości oraz przede wszystkim dlatego bo nakazano nam z góry, zostaliśmy nauczeni, że jeśli będziesz okazywać radość, to nie zdobędziesz władzy,pieniędzy i czegokolwiek. Kod podświadomości został nam narzucony już od czasów dzieciństwa. Załóżmy:

Dziecko jest chore, ma katar. Rodzice cały czas poświęcają mu czas, by być przy nim. Dziecko jest wtedy szczęśliwe bo ma wszystko o co tylko poprosi. Dziecko zdrowe nie ma już tej opieki, nawet gdy o coś poprosi, ktoś mu odmówi.

To jest dobry przykład dla nas jako dorosłych. Robimy wszystko by ktoś nas zauważył kiedy jesteśmy zdołowani, nieszczęśliwi. Mamy wtedy wszystko. Kiedy jesteśmy zdrowi, nikt na nas nie zwraca uwagi. Kiedy jesteśmy szczęśliwi każdy myśli że on ma wszystko i niczego nie potrzebuje. 
Zawsze ktoś narzuca nam coś, co powinniśmy robić, co powinniśmy myśleć. Nigdy jednak nie myślimy swoimi kategoriami, zawsze zwracamy uwagę na kogoś. Ktoś robi coś, ja też tak będę robił. Istny łańcuszek, łańcuszek zdarzeń, i ciągłego nieszczęścia. Nie zastanawiamy się nad swoim wyborem, jaką chcemy wiarę, i czy w ogóle jej potrzebujemy, czy chcemy iść do bierzmowania, komunii. Nikt nas o to nie pyta? Idziemy, bo wszyscy idą, robimy coś bo wszyscy tak robią. To dzieje się na całym świecie, stąd ten chaos. Tutaj na ziemi mamy swoje piekiełko. A ludzie doszukują się tego na innym świecie. To samo jest z niebem. Sami możemy sobie stworzyć niebo. Wystarczy żebyśmy byli dobrzy dla siebie, dla innych oraz dla zwierząt. Niebo jest wtedy kiedy jesteś szczęśliwy, wesoły. To tutaj na ziemi możesz sobie stworzyć niebo. Nie ma go na innym świecie. Jesteś tu i teraz, zmieniaj Świat na lepszy, stań się lepszym człowkiem dla siebie, potem dla innych. Zmień podejście i naucz się tworzyć swoją własną wiarę. Nie są Ci potrzebne żadne instytucje, żadne kościoły, gdyż kościół stara się byś był tylko w jednym miejscu, w jednym miejscu tkwił, nie rozwijał się duchowo. Nie rozwiniesz skrzydeł jeśli będziesz trzymał się kurczowo swoich przekonań. Stoisz ciągle na jednym etapie, jednym poziomie! Rusz do przodu, zacznij myśleć w sposób inny niż dotychczas. 

Zacznij słuchać śpiewu ptaków, szumu fal, szumu wiatru, wszystkiego co Cię otacza. Spojrzyj w gwiazdy, zobacz jaki kosmos jest ogromny. On nie ma końca! Zastanawiałeś się nas sensem istnienia. Skąd się wziołeś? Chyba Cię to nie interesuje? Jesteś i już! Zagłębianie się w Świat wiedzy, nauki, a także wiary w swoje nowe możliwości pozwoli Cię uczynić lepszym pod każdym względem. Jeśli podczas wieczornej medytacji zamkniesz oczy dostrzeżesz coś więcej niż sens bycia na tej Ziemi. Będziesz widział o wiele więcej niż dotychczas, ale pozwól sobie na to, pozwól i nie miej ograniczeń. Bądź szczęśliwy. Tylko tu i teraz się liczy. Co będzie dalej, co czeka Cię w przyszłym życiu. tego nie wiesz, i się nie dowiesz! Ale wiedz o tym, że wiara w swoje możliwości. swoje istnienie da Ci odpowiedź na każde  pytanie. 

Doprowadzając dziś temat do końca... Chciałabym by część z was chodź na chwilę przystanęła i zastanowiła się nad kwestią swojej wiary, i oczywiście kwestią zrozumienia pewnych spraw. To że nie wierzę w żadną religię nie zmusza was do podjęcia takiej  samej decyzji. Wierząc w kogoś, możemy sobie ułatwić życie, modląc się co niedziela w kościele możemy nadal tkwić w miejscu. Wierzę w Boga, rozwijam się duchowo, nie stoję w miejscu. Po prostu medytuję i staram się dostrzegać coś co inni nie widzą. Znacie powiedzenie "Patrzy, a nie widzi!" To dotyczy każdego z nas. Patrzymy na coś, na kogoś a nie dostrzegamy w tej istocie sensu życia, istnienia... Jesteśmy ludźmi którzy cofają się w rozwoju, nie idą do przodu. Zmieńmy to jeśli chcemy inaczej spoglądać na otaczający nas świat. Patrzmy na Świat z otwartymi oczami, i sercem.

Jeśli macie ochotę na więcej. Zapraszam was pod ten link. Tam być może znajdziecie odpowiedź na wasze nurtujące pytania. Ciekawa jestem waszego zdania na ten temat, a zdania na pewno będą podzielone...
Kliknij po więcej

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Jeśli masz coś ciekawego do powiedzenia - Mów! Jeśli nie - Zamilcz!
Na wszystkie komentarze odpowiadam :-)

Copyright © Szablon wykonany przez Blonparia