18 wrz 2014

Brak zaufania w związku



Jestem w związku już 8 lat z facetem który wydaje mi się, że jest moją drugą połówką jabłka. Też zapewne tkwicie w związku który być może co dopiero się zaczął, albo jesteście już razem parę lat. Czujecie że to jest to! Jednak po paru latach bycia razem stawiamy sobie pytanie: Czy on faktycznie ma do mnie zaufanie? Czy ja w stosunku do niego samego również je posiadam!


Nie jest łatwo zaufać komuś, kto Cię zranił zawiódł i co gorsza zdradził nas z inną laską!
Byłam w związkach toksycznych, utrzymywałam je nadal przy życiu bo miałam nadzieję, że coś się zmieni na lepsze. Reanimowałam poprzedni związek z facetem przy którym czułam się dobrze, gdzie zawsze mieliśmy coś do powiedzenia. Bawiliśmy się świetnie w swoim towarzystwie, aż tu nagle okazało się, że tego samego dnia zdradził mnie na imprezie z inną laską. Twierdził że była i jest mu przeznaczona. Byłam wkurzona na maksa,i oczywiście nie wydusiłam żadnego słowa, po prostu się rozpłakałam - bo jak to! Tyle fajnych wspomnień, więź która wydawała się nierozerwalna, a tu nagle zdrada?
Musiałam szybko się otrząsnąć i przęłknęłam tą gorycz.Po prostu się z tym pogodziłam...

Moja Historia:

Rozstaliśmy się ze słowami ,,Może zostaniemy przyjaciółmi? ''
Znasz to słowo na pewno "przyjaciółmi?"

Ile razy można to słyszeć z ust faceta! Milion, milion razy słyszymy to wokoło.
Tylko po co nam przyjaciel, skoro chciałyśmy stworzyć akurat z nim związek pełen zaufania i miłości!

Po paru latach milczenia zadzwonił telefon...
Był to właśnie on-ten który mnie zostawił dla innej
Dacie wiarę!
Słowami "Mogę przyjechać, chciałem porozmawiać. Umów się ze mną!"

Umówiłam się! Przyjechał dość szybko. Po tych paru latach zmieniło się dużo. On się zmienił. Ożenił się z tą która niby miała być jego drugą połówką na owej wspomnianej wyżej imprezie. Do tego wszystkiego urodziło mu się dziecko. Pomyślałam - Wow!
Nie marnowałeś czasu!
Tylko po co to spotkanie... Chciał się wygadać, pożalić bo nie wiodło mu się za dobrze. Jego połowa okazała się bardzo zazdrosna. ( Miałam niestety okazję poznać ją w innych okolicznościach ). Nie darzyłyśmy się sympatią. Ona wiedziała że jestem byłą jej męża. Była wkurzona jak jej już obecny mąż wydzwaniał do mnie, a nie do niej. Ja mimo wszystko co tamtego dnia się wydarzyło, nadal miałam do niego słabość. Miał to coś, ale był takim facetem, że bałabym się wskoczyć z nim drugi raz do tej samej rzeki. Nie ufałam mu! Od pierwszego telefonu zaczęły się spotkania. Dość często jak na żonatego faceta z byłą dziewczyną. Nie sądzicie ?
Spotykaliśmy się by pogadać, pożalić się na swoje obecne związki,i co chcielibyśmy w nich zmienić. Nagle on mnie pocałował, zaczął też obmacywać. Byłam zaskoczona. Nie wiedziałam jak mam zareagować. Zareagowałam - oddając mu pocałunek. Tak było parę razy. Będąc w tamtym okresie z facetem byłam totalną idiotką wdającą się w romans z facetem który był żonaty. Od tamtej pory nie spotykamy się już. Telefon milczy dobrych parę lat. Może zrozumiał, że robił źle. Ja też miałam wyrzuty sumienia. Zdradziłam podobnie jak on.

Teraz gdy jestem z obecnym facetem nadal mam lęk przed zdradą. Boję się że zrobi on coś podobnego jak mój były w tamtym okresie. Brak zaufania towarzyszy nam na każdym kroku. Nie umiemy się dogadać, denerwuje nas wszystko w tej drugiej osobie. A nawet posuwamy się wtedy do zdrad. Tak jak było to w moim przypadku. Po 8 latach związku wiem teraz że zaufanie jest kwestią najważniejszą przy jego budowaniu. Nic tak nie cieszy jak poczucie bezpieczeństwa, miłości i oczywiście budowanie więzi i zaufania między sobą. Ufanie sobie na wzajem daje nam poczucie, że jesteśmy kochane, wspierane i przede wszystkim mamy ciągle nadzieję że nasza połówka będzie z nami szczera, i jakby co powiemy sobie nawet najgorszą prawdę. Lepiej czasem rozstać się wcześniej tuż przed planowanym ślubem, niż potem płakać po nocach, że wyszłyśmy za mąż za oszusta i kłamcę.

Związek ma tylko szansę przetrwania jeśli umiemy zaufać drugiej osobie. Inaczej nie ma to sensu. Obecnie ufam swojemu facetowi, chodź miewam chwile zwątpienia czy oby na pewno on mnie nie zdradza, mimo że jednak dzielą nas kilometry od siebie! Nigdy do końca tak naprawdę nie wiemy co robi nasza połówka gdy nie ma nas obok niej. Jednak mimo to ciągle wierzymy i mamy cichą nadzieję że wszystko jest w porządku. Nawet jeśli się kłócimy,mamy inne zdanie na dany temat, to i tak kochamy się wierząc i ufając drugiej stronie. Zaufanie dla każdego znaczy co innego. Zdążyłam się o tym przekonać na własnej skórze.Jedno jest pewne! Miłość przetrwa wiele lat jeśli w związku jest zaufanie i szczerość.Nic innego się nie liczy!


12 komentarzy:

  1. Niezła historia.
    Ja ogólnie boję się komukolwiek zaufać,bo prędzej czy później będzie bolało ; )
    Mam nadzieję, że będzie Wam się wiodło bardzo dobrze i nic ( i oczywiście nikt ) tego nie zniszczy : ))

    OdpowiedzUsuń
  2. Dokładnie - zaufanie i szczerość - to najważniejsze!
    Na pewno będziesz teraz szczęśliwa - zasługujesz na to!

    OdpowiedzUsuń
  3. mnie jakby facet zdradził nie miałby powrotu,a już na pewno bym się z nim nie spotykała mając kogoś i on miałby żonę...
    póki co ufam swojemu mężowi i mam nadzieję,że on mi też

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W tamtym okresie byłam niezdecydowaną młoda dziewczyną. Teraz nie popełniłabym tego samego błędu co kiedyś. Człowiek uczy się całe życie i niestety na błędach...

      Usuń
  4. Ja ufam, bo nie mam wyjścia :D Mój związek to związek na odległość więc gdybym się zamęczała domysłami to bym chyba zwariowała :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Zaufanie i szczerość to podstawa, tak jak piszesz i zgadzam się z tym :) a ten Twój były to widać nie do końca się zmienił , skoro zrobił to samo z Tobą -co parę lat wcześniej z nią a do tej jego żonki wróciło to, co sama zrobiła ,wpychając się między was ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Zgadzam się, zaufanie to fundament udanego związku, ale z drugiej strony bycie trochę zazdrosnym ma swoje plusy, wiem, że komuś na mnie zależy i boi się straty. Bardzo ciekawy post. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Niezła historia ... Mój mąż kiedyś, jak jeszcze byliśmy parą, a nie małżenstwem, pracował po całej Polsce - wtedy to były jazdy - ja zazdrosna o wszystko, on się bez przerwy wściekał :P Ale pewnego dnia napisał mi sms, że podjął decyzję, że zostawia tę pracę, i, że chce ze mną zamieszkać :P Później się zaręczyliśmy, a teraz już jesteśmy po ślubie :) I w sumie przez te 7 lat, które jesteśmy razem bywało różnie, były takie momenty, że dziwiłam się, że je przetrwaliśmy (konflikty innych, które nie powinny były nawet nas dotyczyć, ale niestety zostaliśmy w nie wplątani, mimo, że nikt nie powinien z tak bliskiego otoczenia tak zrobić). Ale daliśmy radę-bo sobie ufamy:)

    OdpowiedzUsuń
  8. choc to nie za fajne ,. lubie czytac takie historie ,mysli ze kazdy z nas mogl by opowiedziec cos swojego. niestety czasem tkwi sie w beznadziejnych zwiazkach ,,po kiego grzyba >!?

    OdpowiedzUsuń
  9. Dorota wyobraź sobie taką sytuację. Wychodzisz za mąż za tego jedynego. Świata poza nim nie widzisz. Po pewnym czasie rodzi Wam się dziecko, przestaje Wam się układać. Twój mąż postanawia pojechać do swojej byłej dziewczyny/ przyjaciółki, aby się pożalić. Zaczyna ją dotykać, całować, a ona nie protestuje. Po latach dowiadujesz sie całkiem przypadkiem, że taka sytuacja miała miejsce. Jak sie wtedy czujesz? Czy chciałabyś, aby Cię to spotkało? Oczywiście Ci tego nie życzę. Wiem, mlodość rządzi sie swoimi prawami, ale nie należy przekraczać cieńkiej granicy. To nie popłaca. Zło wraca ze zdwojoną siłą. Życzę Ci wszystkiego najlepszego. Dużo miłości i zaufania :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Niezła historia. Ciekawe, czy ten facet nadal jest ze swoją żoną, czy też znalazł sobie kogoś na boku i prowadzi podwójne życie? Taka męska natura - niby żona "była mu przeznaczona", a jednak jeszcze czegoś mu do szczęścia brakowało. Takich facetów powinno się omijać szerokim łukiem. Pozdrawiam. Kornelia.

    OdpowiedzUsuń

Jeśli masz coś ciekawego do powiedzenia - Mów! Jeśli nie - Zamilcz!
Na wszystkie komentarze odpowiadam :-)

Copyright © Szablon wykonany przez Blonparia