1 maj 2014

Życie w biedzie

Bieda jest od początku istnienia Świata.Ludzie Ci otaczają nas wszędzie,szczególnie widzimy ich na ulicy gdzie siadają na skraju drogi prosząc o jakąkolwiek pomoc.Czy przechodzimy obok nich obojęnie?Tak?Odwracamy wzrok w inną stronę.Nie chcemy na nich patrzeć,ale w sumie z jakiego powodu nie chcemy?



Jedni myślą,że Ci ludzie tylko udają,że są biedni,a tak naprawdę siedząc na ulicy chcą sobie tylko dorobić.Może i faktycznie tak jest,ale nie do końca.Jest mnóstwo ludzi,którzy chcą zarobić na chleb śpiewając,grając pięknie na gitarze,czy popisują się swoimi zdolnościami jak magia,czy jeżdżenie na rowerze o jednym kółku.Są też tacy którzy są zchorowani,i szukają pomocy.Często spotykamy ludzi,którzy cierpią na raka,są niepełnosprawni fizycznie i szukają takiej pomocy na ulicy wśród ludzi,którzy co chwila przechodzą obok nich.Co dziesiąty człowiek wrzuci symboliczną złotówkę,ale są i tacy którzy się z nich wyśmiewają."Po co mam dawać takiemu,skoro i tak zaraz pójdzie kupić alkohol!"
Może i tak,ale to jego życie,taką drogę sobie wybrał,a my nie staramy się mu pomóc,bo człowiek nie ubrany,brudny faktycznie może dawać takie wrażenie że jest alkoholikiem.Jednak nie sam wygląd o nim świadczy,i często się też mylimy w ocenie drugiego człowieka.Nigdy nie przejdę obojętnie wobec biedy i nędzy.Ci ludzie nie zasłużyli na taki los,który okazał się co do nich bardzo niełaskawy.Są wyrzutkami na sam kraniec marginesu społecznego.Są niezauważalni...a przecież to my zamykamy na wszystko oczy!

Kiedyś w Krakowie siedziała staruszka z bardzo ładnym pieskiem.Jest ona tam dość często szczególnie jeśli zmierzamy w stronę rynku.Powiem wam szczerze,że aż mi łzy stanęły jak na nią spojrzałam.Biedna babcia...Zapewne zchorowana...Wrzuciałam jej parę złotych,bo widziałam że potrzebuje na chleb,lekarstwa i ogólnie mówiąc na jakiekolwiek życie.Nagle podszedł młody facet,i przyniósł jej z galerii obiad.Nie byle jaki!Obiad był z zupą,drugim daniem,i coś do picia...Boże?Pomyślałam!Są jeszcze dobrzy ludzie na tym świecie.Facet zabłysnął u mnie dzięki swojemu dobremu sercu.Ile jest takich ludzi...Niewiele!Oby było nas więcej?Nie patrzymy na kogoś z pod łba,myśląc co on zrobi z naszą złotówką.Nie bądźmy sknerami,bądźmy ludźmi dobrej woli i o czystym szczerym sercu.Pomaganie jest fajne!Jeśli pomożemy komuś,to bądźcie pewni,że uczynione dobro wobec drugiego człowieka wróci do Was ze zdwojona siłą,prędzej czy później...

7 komentarzy:

  1. Moim zdaniem dawanie pieniędzy ludziom żebrającym na ulicy to żadna pomoc.

    OdpowiedzUsuń
  2. Znieczulica wśród ludzi panuje, ale mało kto chce pomóc samemu z siebie.

    OdpowiedzUsuń
  3. wiesz trzeba też przemyśleć zanim dasz pieniądze. To co zrobił ten człowiek, że dał jej jedzenie to jest uczynek na prawdę dobry lecz jeżeli dasz pieniądze bezdomnemu a on wyda je na alkohol to nie wiem czy można to nazwać dobrym uczynkiem. Lepiej kupić za te pieniądze jakąś bułeczkę i dać takiej osobie i mieć pewność, że z tego dobrze skorzystała =)

    http://superphot.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  4. Według mnie większość ludzi jest odpowiedzialna za taki swój los. Szczególnie chodzi mi tu o panów, od których cuchnie alkoholem i proszą o pieniądze 'na coś do jedzenia'. Kiedy miałam taką sytuację, że dałam takiemu panu jedzenie, które miałam w torbie a on: ale ja proszę o pieniądze, kupię coś ciepłego... Ręce mi opadły. A dodam, że było to lato.
    Oczywiście, są i tacy, którzy muszą prosić z powodu choroby, potrzeby pieniędzy na lekarstwa lub chcą zarobić pokazując co umieją - tego absolutnie nie potępiam, wręcz przeciwnie - pomagam. Mimo wszystko to straszne, że trzeba żebrać na ulicy bo państwo nie jest w stanie zapewnić, np. pokrycia kosztów leczenia różnych chorób... Okropne czasy.

    OdpowiedzUsuń
  5. wiesz, ja ostatnio też jestem znieczulona na prośby o pieniądze na ulicy. Zdarzyło mi się, że dałam pieniądze jednemu chłopakowi bo stał o kuli, trząsł się i wyglądał na chorego. Gdy wracałam, zobaczyłam jak idzie NORMALNIE! z uśmiechem na twarzy i z kolegą. Innym razem facet prosił o pieniądze na bułkę, powiedziałam, że mu kupię ją - a on na to, że na CH*** mu ta bułka. No ręce opadają. Najwiekszy szok przeżyłam gdy do sklepu w którym pracowałam przyszła Pani która zbierała pieniądze na chore dzieci. Nagle zadzwonił jej telefon i rozmowa wyglądała tak: Szefie, sprzedałam już prawie wszystko, myślę, że będzie szef zadowolony i może premia będzie. Od tamtej pory pomagam tylko "zaufanym" organizacjom - gdzie wiem, że pieniądze pójdą na pomoc. Oczywiście popieram pomoc dla innych, ale podchodzę już do tego z dużym dystansem :(

    OdpowiedzUsuń
  6. No najbardziej nie lubię tego jak lecą do ciebie przy markecie

    OdpowiedzUsuń
  7. Jeszcze z żeby było wiadomo kto faktycznie tej pomocy potrzebuje a kto jest oszustem...

    OdpowiedzUsuń

Jeśli masz coś ciekawego do powiedzenia - Mów! Jeśli nie - Zamilcz!
Na wszystkie komentarze odpowiadam :-)

Copyright © Szablon wykonany przez Blonparia